Trzy najsilniejsze potrzeby

Z wykształcenia jestem biologiem, jednak nigdy nie pracowałem w wyuczonym zawodzie. Zaczynałem pracę jako przedstawiciel handlowy i udało mi się osiągnąć spory sukces w sprzedaży. Aktualnie wykonuję wolny zawód szkoleniowca, specjalizując się w tema­tyce sprzedaży i wywierania wpływu.

Chociaż nie jestem psychologiem, to w momencie rozpoczęcia pracy w szkoleniach zacząłem intensywnie zdobywać wiedzę o za­chowaniach ludzkich, naszych potrzebach, o tym, co nas motywuje, ogólnie – o psychologii społecznej.

Dowiedziałem się też dużo o sobie. Między innymi tego, że nie jestem wyjątkowy, jeśli chodzi o moje podleganie wpływowi społecznemu. To jest wymiar naszego życia, w którym jesteśmy sobie równi. Różnimy się intelektem, poziomem wiedzy, zaintere­sowaniami, siłą woli, wrażliwością. Ale jednocześnie wszyscy jesteśmy tacy sami, jeśli chodzi o naszą wyjątkową podatność na wpływ innych ludzi. Warto, dla własnego interesu, wziąć sobie do serca to, co udowodnili psychologowie społeczni: „Wpływ spo­łeczny jest często bardzo silny – zazwyczaj przewyższa indywi­dualne różnice osobowości jako wyznaczniki ludzkiego zachowania. Uznając tę prawdę, trzeba wystrzegać się podstawowego błędu atrybucji, czyli tendencji wyjaśniania własnych zachowań i zacho­wań innych wyłącznie w kategoriach cech osobistych z pominięciem wpływu społecznego”.

 

Rozumienie tej równości między ludźmi bardzo mi pomaga w życiu, nie tylko zawodowym. Po pierwsze dlatego, że potrafię bardziej obiektywnie spojrzeć na własne postępowanie, własne sukcesy i słabości. Łatwiej jest mi zachować umiar w ocenie samego siebie – powstrzymać się od wyniesionej z dzieciństwa skłonności do wywyższania się, a także mniej siebie potępiać, gdy popełniam błędy. Po drugie – zachowuję umiar w ocenach innych: nie przeceniam ludzi cieszących się powszechnym szacunkiem, a także nie dowartościowuję siebie poprzez krytykę osób niemal przez wszystkich potępianych.

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.